Daniel Goleman, który upowszechnił pojęcie inteligencji emocjonalnej – czyli zdolności do rozpoznawania emocji własnych oraz innych ludzi, uważa, że Homo sapiens osiągnął sukces ewolucyjny dzięki „zaprogramowaniu się” na życie społeczne. Dzisiaj również bycie istotą społeczną – czyli rozumienie i lubienie siebie oraz innych, a także nawiązywanie satysfakcjonujących relacji – jest istotniejsze niż sukces mierzony pieniędzmi czy stanowiskiem. To nie iloraz inteligencji, tylko umiejętność zarządzania swoimi emocjami wiąże się bardziej ze szczęśliwym życiem.

Za panowanie nad sobą odpowiedzialna jest samokontrola, która jest ważnym elementem inteligencji emocjonalnej. W trudnych sytuacjach społecznych świetnie radzą sobie ludzie o zupełnie przeciętnym ilorazie inteligencji, ale obdarzeni dojrzałością emocjonalną. Na czym ona polega? Chodzi o to, żeby potrafić nazywać dokładnie swoje stany, czyli po pierwsze – dostrzegać emocje, po drugie – nazywać je, po trzecie – wyrażać. Jeśli umiemy nazwać emocje, to umożliwia nam to kontrolę nad nimi. Inteligencja emocjonalna to otwarcie się zarówno na emocje pozytywne, jak i negatywne. Nie powinniśmy unikać negatywnych emocji, ponieważ gdy je wypieramy to stają się one trudno dostępne i niekontrolowalne. Nie znikają, wręcz przeciwnie – destrukcyjnie wpływają na nasze zachowanie. Inteligencja emocjonalna jest umiejętnością nazywania emocji, także tych negatywnych, bo do życia potrzebujemy jednych i drugich. Proporcja emocji pozytywnych do negatywnych w naszym życiu wynosi 3:1. W życiu nie chodzi o nagłe zrywy szczęścia, ale bardzie o dążenie do utrzymania stałego poziomu proporcji emocji pozytywnych do negatywnych.

Co ma wpływ na inteligencję emocjonalną? Bardzo ważne jest dzieciństwo i rodzice. Powinni nazywać emocje, które dziecko odczuwa. Nie uczyć unikania negatywnych emocji.

Inteligencja emocjonalna jest bardzo ważna w pracy. Zespoły złożone z osób potrafiących kontrolować swoje emocje i adekwatnie je wyrażać mają lepsze wyniki. Nieumiejętność kontrolowania emocji prowadzi do konfliktów i obniża efektywność grupy, bo skupia się ona na rozwiązywaniu wewnętrznych problemów, a nie na zadaniu. Jeżeli pracownik ma wystarczająco wysoki poziom inteligencji emocjonalnej, to komunikuje swoje ograniczenia i potrzeby, a z problemami radzi sobie bardziej zadaniowo.

Psychopata ma rozwiniętą inteligencję społeczną, a nie emocjonalną. Inteligencja społeczna odpowiada za relacje z innymi, a nie dotyczy wglądu w siebie. Inteligencja emocjonalna jest szerszym pojęciem, bo obejmuje rozumienie emocji własnych i innych ludzi. Psychopata potrafi manipulować emocjami innych ludzi, rozpoznawać je, ale z własnymi ma już problem. Psychopatyczność oznacza też sztywność zachowania, nie mogą oderwać się od pewnych schematów i sposobów działania. Psychopata nie ma problemu z podejmowaniem trudnych decyzji, cechuje go chłodne patrzenie na rachunek zysków i strat, skupienie na zadaniu. Nie ma poczucia winy, wahań, wątpliwości. Psychopaci ujawniają większą aktywność po lewej stronie w obszarze przedczołowym mózgu – mają zatem niewielki poziom lęku, a zwiększoną uwagę i orientację na nagrodę.

Pęd jest największym wrogiem inteligencji emocjonalnej, a my nie mamy czasu zajrzeć w swoje i cudze emocje, więc obojętniejemy. Współczesna inteligencja społeczna opiera się głownie na narcyzmie, egotyzmie, indywidualizmie i instrumentalnym traktowaniu ludzi. Mamy dużo wolności, ale do końca nie wiemy, jak z niej korzystać, żeby być szczęśliwymi. Do końca nie wiemy, kim jesteśmy, co chcemy robić, w czym czujemy się dobrze. Nie potrafimy podejmować decyzji. To właśnie inteligencja emocjonalna pomaga w stwierdzeniu tego, co jest dla nas istotne, odpowiada za wgląd w siebie.

Współczesna kultura konsumpcji coraz bardziej nas aleksytymizuje, popadamy w analfabetyzm emocjonalny. Aleksytymicy nie potrafią rozładować negatywnych emocji, niepokoju, lęku i napięcia ani nazywać doświadczanych uczuć. Aleksytymik nie dostrzega emocji, nie potrafi ich zrozumieć ani nazwać. Ok 11% społeczeństwa to skrajni aleksytymicy. Tacy ludzie są ciągle pobudzeni, ale nie znają źródła tego pobudzenia, bo nie potrafią dostrzec i nazwać emocji. Są zamknięci na emocje, bo ich nie rozumieją. Żeby się uspokoić, rozładowują się w seksie, alkoholu, narkotykach.

Inteligencję emocjonalną możemy rozwijać do końca życia i bez ograniczeń. Ze wszystkich dziedzin sztuki to właśnie film najsilniej oddziałuje na nasze emocje. Gdy oglądamy film, przeżywamy bardzo różne uczucia, także niezwykle silne, ale za nimi nie idzie konkretne działanie. Sama obserwacja bohatera i jego emocji na ekranie może wpłynąć na rzeczywiste odczuwanie przez nas emocji. Bardziej angażujemy się, kiedy bohater jest do nas podobny. Dzięki temu, że jesteśmy w bezpiecznej przestrzeni filmowej, nie mówimy o sobie, ale o bohaterze filmowym, docieramy do tych trudnych emocji, które na co dzień wypieramy, przeżywamy katharsis. W życiu działają mechanizmy obronne, wypieramy np. to, że nie lubimy swojej pracy. Film rewelacyjnie obchodzi te mechanizmy, dzięki temu  osoba, która na co dzień nie płacze, w kinie może zapłakać. Po obejrzeniu filmu nie należy analizować treści, ale zwrócić uwagę na to, jakie emocje i kiedy odczuwamy. Przyjrzeć się, który wątek przykuwa nasza uwagę, z jakim bohaterem się identyfikujemy, kto wzbudza w nas negatywne oraz pozytywne uczucia, jakich scen nie jesteśmy w stanie zaakceptować, które zachowania bohaterów nam odpowiadają. Obserwować, jak działają na nas dźwięki i obrazy, a także które sceny szczególnie do nas przemawiają.

(wywiad z Martyną Harland, psychologiem, Wysokie Obcasy Extra, wrzesień 2015)

Kategorie: Społeczeństwo