U mężczyzn obszary najbardziej narażone na wstyd, czyli takie, w których negatywnej oceny boją się najbardziej, to: brak sukcesu finansowego, okazywanie emocji i wykazanie niewiedzy. Mężczyznom trudno jest pokazać, co mają „w duszy”, bo trudniej im przyznać, że w ogóle ich coś rusza. Mężczyznom brakuje spontaniczności. Wydaje im się, że mężczyznom takie zachowanie nie przystoi, że facet jest od działania:

  • „Jestem beznadziejnym mężem, który się do niczego nie nadaje, bonie umiem wyleczyć żony chorej na depresje”
  • „nie daję sobie rady w łóżku. Wstydzę się, że nie potrafię mieć wytrysku (do kobiety), tylko poza. Co ze mną jest nie tak? Nie pójdę do lekarza, bo to tylko potwierdzi”
  • „nie przyznam się przed narzeczoną, że mój przyszły teść mnie przeraża, bo przecież facet ma być silny”
  • „Nie przyznam się przed żoną, że straciłem pracę, bo co ze mnie za facet – mam być zaradny”
  • „Proszenie o pomoc, w ogóle nie wchodzi w grę, bo sam muszę wszystko ogarnąć, to ja mam być filarem, inni nie mogą wiedzieć, że ja też się boję”
  • „Nie pójdę do psychologa, bo to wstyd, jak to o mnie będzie świadczyć”.

Mężczyźni działają, jakby emocje były u nich przytępione. Oni bardzo często zamiast po prostu pobyć ze swoim smutkiem, radością, wściekłością czy miłością, próbują je za wszelką cenę stłumić. Piją, uprawiają sporty ekstremalne, wpadają w pracoholizm czy seksoholizm. Jedzenie, seks, Facebook, alkohol stają się dla nich znieczulaczem pozwalającym przetrwać niewygodne emocje.

Nie przyznają się  do poczucia braku wpływu. Kiedy wkładają w coś wysiłek, a to nie przynosi rezultatu. Uważają, że są coś warci, jeżeli ich działania przynoszą efekty. Jeżeli tak się nie dzieje, myślą, że coś z nimi nie tak. Mężczyźni uważają, że ciąży na nich powinność, konieczność, przymus, żeby ciągle się sprawdzać w życiu prywatnym, w seksie, pieniądzach, pracy. Muszą wszystko wiedzieć i nie można wytknąć im niewiedzy. Tego się bardzo boją: wytknięcia braku kompetencji.

Mężczyźni zazdroszczą kobietom spotykania się w grupach i wzajemnego wspierania. U nich spotkania mają zadaniowy charakter: zróbmy coś albo napijmy się. Ciężko znoszą także wzajemne porównywanie się. Kobiety – wiadomo – porównują się wyglądem, oni – osiągnięciami, dokonaniami, zainteresowaniami: kto dalej, szybciej, bardziej. Przez to łatwiej i częściej niż kobiety zajeżdżają się.

Są przekonani, że jeśli jest im słabo, to oznacza, że są słabi. A mają być silni, zawsze i wszędzie. Dlatego dopuszczenie pomysłu o łagodności wobec siebie jest wyzwaniem ekstremalnym. Łagodność czyli takie uczciwe patrzenie na siebie i zadecydowanie, kiedy mogę docisnąć, a kiedy odpuścić. Brak wyrozumiałości dla siebie widać po 40-latkach, którym zaczyna szwankować zdrowie.

Są odcięci od swojego ciała, jedyne sygnały, które najczęściej odczytują, to te fizjologiczne: głodny, śpiący, podniecony. Nie traktują emocji jako czegoś istotnego, jako pakietu informacji, które po prostu warto uwzględnić, bo poszerzają rozumienie siebie, sytuacji, a nawet świata. Co ciekawe, swojego ciała też się wstydzą, choć znacząco mniej niż kobiety, u których to jest wstyd numer jeden.

Bardzo ważne jest to, jak wyglądają, zwłaszcza 30-latkowie. Jak jesteś wysportowany, to oznacza, że dobrze zarządzasz sobą. I uzależniają się od sportu. Mówią: „Nie mam problemu z alkoholem”, ale przebiegają 10 maratonów w ciągu roku i w ten sposób starają się przytępić jakieś uczucia. Zapominają, że równolegle z dbaniem o ciało trzeba dbać o psychikę.

Rada dla mężczyzn? Nie starajcie się być nadludzcy. Macie prawo do dzielenia się z innymi tym, co jest w waszych duszach, co was cieszy i co was boli, co was przestrasza i co was uspokaja. Nikomu nie służy, że udajecie przed całym światem, jak jesteście we wszystkim świetni, bo to statystycznie po prostu niemożliwe. Jeśli zależy wam na budowaniu relacji z kobietami, to nie ma nic bardziej pociągającego niż wrażliwy, otwarty na siebie i innych facet.

(wywiad z Joanną Chmurą, psychologiem, Uroda Życia)

 

Kategorie: Uczucia