Mózg – taki doskonały organ, przynajmniej zdaniem samego mózgu, a tak łatwo go otumanić.

Weźmy na przykład nasze podejście do snu, które zaczyna przypominać zaburzenia związane z jedzeniem – stajemy się sennymi bulimikami. Wiele osób w ciągu tygodnia pracy śpi zaledwie po pięć godzin na dobę, by w weekendy odsypiać na całego. Niewyspanie wydłuża czas reakcji na bodźce wzrokowe. Wiąże się je również z występowaniem depresji, labilnością emocjonalną, dezorientacją, zaburzeniami pamięci i koncentracji. Brak snu przez 17-19 godzin opóźnia nasze reakcje bardziej, niż gdybyśmy mieli ponad pół promila alkoholu we krwi. Po kilkunastu godzinach czuwania reakcje człowieka są o 50% wolniejsze niż po wypiciu jednego litra jasnego piwa. Niewyspanie powoduje również, że nasze szare komórki popadają w komunikacyjne nieporozumienia – dzieje się to zwłaszcza w płatach przedczołowych mózgu, czyli obszarach, które zamieszkuje rozsądek i racjonalne myślenie. Sen reguluje też wydzielanie w mózgu substancji, które pomagają nam radzić sobie z negatywnymi emocjami i stresem. Nie dosypiając, narażamy się więc na zachwianie równowagi emocjonalnej – nieraz takie, że doprowadzić nas może do stanu porównywalnego z zespołem stresu pourazowego. Według badań wiele przypadków zdiagnozowanych jako choroby psychiczne: np. depresja czy mania, a nawet ADHD, jest efektem braku snu.

To teraz dodajmy do tego katar. Co się dzieje z naszym mózgiem gdy mamy katar? Mózgu strzegą komórki układu odpornościowego – limfocyty T. Pływają w krwi i potrafią komunikować się z neuronami za barierą krew – mózg. Nie mogą same przekroczyć bariery, ale potrafią nadać przez nią informację i pilnować porządku. Limfocyt T wszczynają alarm, kiedy coś zagrozi naszemu zdrowiu, ale też studzą bojowe nastroje naszych obrońców, kiedy widzą, że wzmożenie jest bez powodu. Kiedy limfocyty T są zajęte walką z wirusami powodującymi przeziębienie, głupiejemy. Limfocyty T wydzielają substancję blokujące procesy zapalne zachodzące w mózgu. A to potrzebne, bo w naszej głowie ciągle trwa jakieś zamieszanie. Samo uczenie się jest przecież niezłym bałaganem. Kiedy nasz mózg przetwarza nowe informacje, przebudowuje sieć połączeń nerwowych. Jedne zanikają, tworzą się inne. W czasie choroby, kiedy wszystkie siły obronne postawione są w stan pogotowani, mózgu nie ma za bardzo kto pilnować i robi się kołowaty. Do tego często dostajemy gorączki i głupiejemy. Agresywne leczenie nowotworów często uderza w układ odpornościowy – sprzyja częstszym infekcjom i likwiduje naturalnych obrońców mózgu, którzy w nieoczywisty sposób czynią z nas inteligentów: limfocyty T. Przy operacji, która jest ingerencją w nasz organizm i angażuje układ odpornościowy limfocyty T, zamiast pilnować mózgu, chronią nasze rany przed bakteriami. W końcu lepiej być przez chwilę trochę głupszym, ale za to żywym. Mimo, że mówi się o uśpieniu, nasz znieczulony mózg wcale nie zasypia: jest aktywny, tylko porządnie zdezorientowany.

Nie trzeba jednak poważnej choroby, by lekko się otumanić. Wystarczy zastrzyk hormonów wywołany… ciążą i już zamiast ciętej riposty i błyskotliwej puenty w naszych szarych komórkach lęgnie się budyń i chęć ciągłego spania. Ciąża nie ogłupia, lecz jedynie zmienia sposób funkcjonowania mózgu: bardziej aktywne stają się wtedy ośrodki przetwarzające emocje. I może pamięć nawala, ale za to stajemy się mistrzyniami empatii. W ciąży wzrasta bowiem aktywność prawej części mózgu w rejonie odpowiedzialnym za rozumienie ekspresji twarzy. Te neuropsychologiczne zmiany przygotowują matkę na budowanie więzi z dzieckiem. Dzięki nim wyostrza się wrażliwość na wyrażanie przez niemowlę emocje. W miarę zaawansowanej ciąży wzrasta też wrażliwość kobiety na odczytywanie negatywnych emocji. A do tego po porodzie wszystko się cofa, a nawet polepsza: przybywa nam mózgu w regionach odpowiedzialnych za zachowania opiekuńcze, rozumowanie i podejmowanie decyzji, przetwarzanie emocji, odczuwanie przyjemności oraz odbiór bodźców zmysłowych.

(tekst Olgi Woźniak, Wysokie Obcasy Extra, styczeń 2018)

Kategorie: Zdrowie